niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział II

-Nie jestem w humorze ... -odpowiedziałem ,biorąc łyk piwa.
-Właśnie widzimy.-powiedział marudnie.Siedzieliśmy w salonie aż do zmroku.Wiedziałem,że za chwilę Louis wyciągnie nas na dyskotekę.Na prawdę nie miałem ochoty nigdzie wychodzić.
-No kurde .Ej , idziemy na impre ! - powiedział zły Lou.
-To idź sam ,nam daj spokój.-powiedziałem wychodząc do kuchni.
-Ja od razu mówię ,że nie mogę ... o 22:00 mam wyścig.-usłyszałem z salonu ,kiedy to powiedział od razu wróciłem do salonu.Kocham ścigać się.Zawrotna szybkość.Wolność i to uczucie obojętności.Adrenalina to wszystko czego potrzebowałem w tej chwili.
-Gdzie jest ten wyścig ? -spytałem stając na środku pokoju.
-Wow ,Harry reaktywacja ... -powiedział idąc do toalety.Nie reagowałem już na jego wredne zaczepki.
-Na Walk Street,zabierasz się ze mną ? -spytał Zayn , wyjmując swojego iPhona z kieszeni.Wiem,że matka na pewno ,nie jest zadowolona z tego co robię...ale nie mam wyboru.To jedyny dobry sposób na zarobienie kasy i przy okazji dobra zabawa.
-Tak,muszę się oderwać od tego wszystkiego .-westchnąłem .- Poczekasz u mnie i pojedziemy tam ,czy spotkamy się gdzieś ? -spytałem zdejmując koszulkę i rzucając ją gdzieś w kąt.
-Tu poczekam ,bo nie chce mi się jeździć w tą i z powrotem ... Styles ma nowy tatuaż ? -spytał z uśmiechem . Spojrzałem na klatkę piersiową na której widniały dwie jaskółki.
-Tak,idę się przebrać.-powiedziałem i pewnym krokiem poszedłem do pokoju na górze.Otworzyłem szafę i stojąc przed nią zastanawiałem się co ubrać."Styles nie bądź babą!" skorciłem się w myślach.Zdecydowałem założyć zwykły czarny T-shirt ,czarne jeansy i białe conversy.Podłączyłem do ładowania telefon i zobaczyłem ,że mam 2 połączenia nieodebrane.Od mamy ... no tak ,miałem zadzwonić.Westchnąłem i wybrałem jej numer.Po kilku sygnałach odebrała.
-Synu! Czemu nie dzwoniłeś ? Martwiłam sie-powiedziała,zła .
-Mamooo ! Proszę przestań .Przecież nic mi się nie działo.Byłem w domu...-powiedziałem marudząc.
-No ja nie wiem,wiesz ! Jak ty ciągle narażasz swoje życie! Mógłbyś sobie znaleźć jakąś normalną ,bezpieczną pracę!!!-krzyknęła do telefonu.Mam dosyć jej opiekuńczości.Ja rozumiem ,że się martwi,ale to moja sprawa,co robię.Ścisnąłem dłoń ,w której trzymałem telefon.Już chciałem jej odpyskować,ale za bardzo ją kocham.Wiem jak bardzo ją ranie .W prawdzie nie wiem jak to jest mieć syna ,który ciągle się na coś naraża ...
-Mamuś,proszę nie denerwuj się ... Obiecuje ,ze nic mi się nie dzieje ,ani nie stanie -powiedziałem najspokojniej jak tylko umiałem.Zazwyczaj jestem wybuchowy i niecierpliwy,ale kiedy z nią rozmawiam wszystko się zmienia.
-Ja się synu nie denerwuje ,tylko o ciebie martwię , Kocham Cię tak bardzo nie chcę cię stracić ,wiesz...-powiedział,słyszałem w jej głosie ,że za chwilę się popłaczę.
-Nie płacz ,proszę ... Może jutro do was przyjadę,ale nie obiecuje -powiedziałem podchodząc do okna. Odsłoniłem firankę i gapiłem się przed siebie .
-A dzisiaj nie możesz ? Byłabym spokojniejsza.-powiedziała cicho.
-Nie mogę mam wyś... znaczy zostaję z Lou w domu i oglądamy film.-szybko powiedziałem.
-Skarbie,ja wiem że i tak nie będziecie oglądać filmów...nie kłam mnie ,proszę.-to łamało moje serce.Ale co miałem jej niby powiedzieć ? Że idę na nielegalny wyścig po ulicach Walk Street ? Nie ,wolę nie...
-Mamo,muszę kończyć ,pa kocham cię .Pozdrów Gemmę.-powiedziałem ,nie czekając na odpowiedź rozłączyłem się i włożyłem iPhona do kieszeni.Stałem w miejscu jeszcze chwilę ,dopóki nie spojrzałem na zegarek.Była już 21:30 i musieliśmy się zbierać.
-Ej ,ty Narcyz ! Rusz dupę,bo się spóźnimy ! -krzyknął Zaza zza drzwi.Dbałem o wygląd ,ale bez przesady.Po prostu lubię dobrze wyglądać.Otworzyłem drzwi całą siła ,mało co nie uderzając Malika .
-Spokojnie !-powiedział idąc za mną po schodach.-Ty jedziesz swoim autem ? -spytał.
-Tak-odpowiedziałem wsiadając do mojego nowiutkiego audi R8.Mam jeszcze dwa auta w garażu ,ale z nich nie korzystam.Malik ruszył pierwszy a ja tuż za nim.Pokonywaliśmy zakręty z zawrotną szybkością.Włączyłem radio.Skakałem po stacjach,nie mogąc znaleźć czegoś ciekawego.Nagle zobaczyłem ,że jadę w słup.Gwałtownie skręciłem w prawo.Kurwa.Mogłem mieć wypadek.Zacisnąłem dłonie na kierownicy.Byłem na siebie wkurzony.Usłyszałem dźwięk telefonu.To Zayn.
-No.co chcesz?-spytałem włączając telefon na głośnomówiący i położyłem na fotelu pasażera.
-Wszystko w porządku ? Widziałem,że jedziesz w słup-spytał.
-Tak,jest ok.Zagapiłem się.Okej ,kończę-powiedziałem rozłączając się.Jechałem powoli za Zaynem.Podgłośniłem radio,nawet nie wiem co za stację włączyłem,ale nie miałem ochoty bawić się nim jeszcze raz.Po chwilę z głośników wydobywała się melodia grana na pianinie.Nie przepadałem za takimi smutnymi piosenkami,są do dupy.Ale coś kazało mi zostawić tę piosenkę włączoną.Z resztą i tak nic ciekawszego nie ma .

"Come on, skinny love, just last the year
Pour a little salt, we were never here
My, my, my, my, my, my, my, my
Staring at the sink of blood and crushed veneer

I told my love to wreck it all
Cut out all the ropes and let me fall
My, my, my, my, my, my, my, my
Right at the moment this order's tall

And I told you to be patient
And I told you to be fine
And I told you to be balanced
And I told you to be kind

And in the morning, I'll be with you
But it will be a different kind
'Cause I'll be holding all the tickets
And you'll be owning all the fines

Come on, skinny love what happened here
Suckle on the hope in lite brassiere
My, my, my, my, my, my, my, my
Sullen load is full, so slow on the split

And I told you to be patient
And I told you to be fine
And I told you to be balanced
And I told you to be kind (...)"


Nawet spodobała mi się ta piosenka.Boże zmieniam się w cieniasa.Nie do wiary ... Wyłączyłem radio,bo już byliśmy na miejscu.Wysiadłem z auta.
-Idę nas zgłosić.Zostań tu,tylko nie rozrabiaj.-oznajmił Zayn ,uśmiechając się .Po chwili widziałem jak manewruje w tłumie ludzi.Było całkiem sporo widzów.Po sekundzie poczułem delikatny dotyk na ramieniu.Odwróciłem głowę w tę stronę.Zobaczyłem jakąś laskę.
-Hej,jak się nazywasz ?-spytała uwodzicielsko.Rzecz jasna ,że była tylko kolejną dziewczyną bez kompletnego szacunku do siebie i swojego ciała.Do tego jej twarz ... masa pudru,podkładu,różu do policzków,maskary i innych takich tam gówien...

*Oczami Seleny*
-Demi czy to jest konieczne ? -spytałam marudząc.Nie miałam najmniejszej ochoty iść na te wyścigi.Są nielegalne.To nie do pomyślenia ,że ludzie są tak nierozsądni ,że to robią.
-Przestań ! Będzie ,fajnie ! Adrenalina ! - krzyknęła .Wariatka...
-Gdybym chciała adrenaliny ,poszłabym sobie na bungee ... -powiedziałam wkurzona ,że mnie tu zaciągnęła.Spojrzała na mnie z oburzeniem.Złapała mnie za rękę i przeciskałyśmy się przez tłum ludzi.Nie wierzę ,że tu jestem ...
___________________________________________________________________

Zapraszam :
https://www.facebook.com/pages/Jest-jeden-pow%C3%B3d-dla-kt%C3%B3rego-ucz%C4%99-si%C4%99-angielskiego-One-Direction/549804861736116 (:
Komentujesz= motywujesz ;)

















1 komentarz: