-Nie jestem w humorze ... -odpowiedziałem ,biorąc łyk piwa.
-Właśnie widzimy.-powiedział marudnie.Siedzieliśmy w salonie aż do zmroku.Wiedziałem,że za chwilę Louis wyciągnie nas na dyskotekę.Na prawdę nie miałem ochoty nigdzie wychodzić.
-No kurde .Ej , idziemy na impre ! - powiedział zły Lou.
-To idź sam ,nam daj spokój.-powiedziałem wychodząc do kuchni.
-Ja od razu mówię ,że nie mogę ... o 22:00 mam wyścig.-usłyszałem z salonu ,kiedy to powiedział od razu wróciłem do salonu.Kocham ścigać się.Zawrotna szybkość.Wolność i to uczucie obojętności.Adrenalina to wszystko czego potrzebowałem w tej chwili.
-Gdzie jest ten wyścig ? -spytałem stając na środku pokoju.
-Wow ,Harry reaktywacja ... -powiedział idąc do toalety.Nie reagowałem już na jego wredne zaczepki.
-Na Walk Street,zabierasz się ze mną ? -spytał Zayn , wyjmując swojego iPhona z kieszeni.Wiem,że matka na pewno ,nie jest zadowolona z tego co robię...ale nie mam wyboru.To jedyny dobry sposób na zarobienie kasy i przy okazji dobra zabawa.
-Tak,muszę się oderwać od tego wszystkiego .-westchnąłem .- Poczekasz u mnie i pojedziemy tam ,czy spotkamy się gdzieś ? -spytałem zdejmując koszulkę i rzucając ją gdzieś w kąt.
-Tu poczekam ,bo nie chce mi się jeździć w tą i z powrotem ... Styles ma nowy tatuaż ? -spytał z uśmiechem . Spojrzałem na klatkę piersiową na której widniały dwie jaskółki.
-Tak,idę się przebrać.-powiedziałem i pewnym krokiem poszedłem do pokoju na górze.Otworzyłem szafę i stojąc przed nią zastanawiałem się co ubrać."Styles nie bądź babą!" skorciłem się w myślach.Zdecydowałem założyć zwykły czarny T-shirt ,czarne jeansy i białe conversy.Podłączyłem do ładowania telefon i zobaczyłem ,że mam 2 połączenia nieodebrane.Od mamy ... no tak ,miałem zadzwonić.Westchnąłem i wybrałem jej numer.Po kilku sygnałach odebrała.
-Synu! Czemu nie dzwoniłeś ? Martwiłam sie-powiedziała,zła .
-Mamooo ! Proszę przestań .Przecież nic mi się nie działo.Byłem w domu...-powiedziałem marudząc.
-No ja nie wiem,wiesz ! Jak ty ciągle narażasz swoje życie! Mógłbyś sobie znaleźć jakąś normalną ,bezpieczną pracę!!!-krzyknęła do telefonu.Mam dosyć jej opiekuńczości.Ja rozumiem ,że się martwi,ale to moja sprawa,co robię.Ścisnąłem dłoń ,w której trzymałem telefon.Już chciałem jej odpyskować,ale za bardzo ją kocham.Wiem jak bardzo ją ranie .W prawdzie nie wiem jak to jest mieć syna ,który ciągle się na coś naraża ...
-Mamuś,proszę nie denerwuj się ... Obiecuje ,ze nic mi się nie dzieje ,ani nie stanie -powiedziałem najspokojniej jak tylko umiałem.Zazwyczaj jestem wybuchowy i niecierpliwy,ale kiedy z nią rozmawiam wszystko się zmienia.
-Ja się synu nie denerwuje ,tylko o ciebie martwię , Kocham Cię tak bardzo nie chcę cię stracić ,wiesz...-powiedział,słyszałem w jej głosie ,że za chwilę się popłaczę.
-Nie płacz ,proszę ... Może jutro do was przyjadę,ale nie obiecuje -powiedziałem podchodząc do okna. Odsłoniłem firankę i gapiłem się przed siebie .
-A dzisiaj nie możesz ? Byłabym spokojniejsza.-powiedziała cicho.
-Nie mogę mam wyś... znaczy zostaję z Lou w domu i oglądamy film.-szybko powiedziałem.
-Skarbie,ja wiem że i tak nie będziecie oglądać filmów...nie kłam mnie ,proszę.-to łamało moje serce.Ale co miałem jej niby powiedzieć ? Że idę na nielegalny wyścig po ulicach Walk Street ? Nie ,wolę nie...
-Mamo,muszę kończyć ,pa kocham cię .Pozdrów Gemmę.-powiedziałem ,nie czekając na odpowiedź rozłączyłem się i włożyłem iPhona do kieszeni.Stałem w miejscu jeszcze chwilę ,dopóki nie spojrzałem na zegarek.Była już 21:30 i musieliśmy się zbierać.
-Ej ,ty Narcyz ! Rusz dupę,bo się spóźnimy ! -krzyknął Zaza zza drzwi.Dbałem o wygląd ,ale bez przesady.Po prostu lubię dobrze wyglądać.Otworzyłem drzwi całą siła ,mało co nie uderzając Malika .
-Spokojnie !-powiedział idąc za mną po schodach.-Ty jedziesz swoim autem ? -spytał.
-Tak-odpowiedziałem wsiadając do mojego nowiutkiego audi R8.Mam jeszcze dwa auta w garażu ,ale z nich nie korzystam.Malik ruszył pierwszy a ja tuż za nim.Pokonywaliśmy zakręty z zawrotną szybkością.Włączyłem radio.Skakałem po stacjach,nie mogąc znaleźć czegoś ciekawego.Nagle zobaczyłem ,że jadę w słup.Gwałtownie skręciłem w prawo.Kurwa.Mogłem mieć wypadek.Zacisnąłem dłonie na kierownicy.Byłem na siebie wkurzony.Usłyszałem dźwięk telefonu.To Zayn.
-No.co chcesz?-spytałem włączając telefon na głośnomówiący i położyłem na fotelu pasażera.
-Wszystko w porządku ? Widziałem,że jedziesz w słup-spytał.
-Tak,jest ok.Zagapiłem się.Okej ,kończę-powiedziałem rozłączając się.Jechałem powoli za Zaynem.Podgłośniłem radio,nawet nie wiem co za stację włączyłem,ale nie miałem ochoty bawić się nim jeszcze raz.Po chwilę z głośników wydobywała się melodia grana na pianinie.Nie przepadałem za takimi smutnymi piosenkami,są do dupy.Ale coś kazało mi zostawić tę piosenkę włączoną.Z resztą i tak nic ciekawszego nie ma .
"Come on, skinny love, just last the year
Pour a little salt, we were never here
My, my, my, my, my, my, my, my
Staring at the sink of blood and crushed veneer
I told my love to wreck it all
Cut out all the ropes and let me fall
My, my, my, my, my, my, my, my
Right at the moment this order's tall
And I told you to be patient
And I told you to be fine
And I told you to be balanced
And I told you to be kind
And in the morning, I'll be with you
But it will be a different kind
'Cause I'll be holding all the tickets
And you'll be owning all the fines
Come on, skinny love what happened here
Suckle on the hope in lite brassiere
My, my, my, my, my, my, my, my
Sullen load is full, so slow on the split
And I told you to be patient
And I told you to be fine
And I told you to be balanced
And I told you to be kind (...)"
Nawet spodobała mi się ta piosenka.Boże zmieniam się w cieniasa.Nie do wiary ... Wyłączyłem radio,bo już byliśmy na miejscu.Wysiadłem z auta.
-Idę nas zgłosić.Zostań tu,tylko nie rozrabiaj.-oznajmił Zayn ,uśmiechając się .Po chwili widziałem jak manewruje w tłumie ludzi.Było całkiem sporo widzów.Po sekundzie poczułem delikatny dotyk na ramieniu.Odwróciłem głowę w tę stronę.Zobaczyłem jakąś laskę.
-Hej,jak się nazywasz ?-spytała uwodzicielsko.Rzecz jasna ,że była tylko kolejną dziewczyną bez kompletnego szacunku do siebie i swojego ciała.Do tego jej twarz ... masa pudru,podkładu,różu do policzków,maskary i innych takich tam gówien...
*Oczami Seleny*
-Demi czy to jest konieczne ? -spytałam marudząc.Nie miałam najmniejszej ochoty iść na te wyścigi.Są nielegalne.To nie do pomyślenia ,że ludzie są tak nierozsądni ,że to robią.
-Przestań ! Będzie ,fajnie ! Adrenalina ! - krzyknęła .Wariatka...
-Gdybym chciała adrenaliny ,poszłabym sobie na bungee ... -powiedziałam wkurzona ,że mnie tu zaciągnęła.Spojrzała na mnie z oburzeniem.Złapała mnie za rękę i przeciskałyśmy się przez tłum ludzi.Nie wierzę ,że tu jestem ...
___________________________________________________________________
Zapraszam :
https://www.facebook.com/pages/Jest-jeden-pow%C3%B3d-dla-kt%C3%B3rego-ucz%C4%99-si%C4%99-angielskiego-One-Direction/549804861736116 (:
Komentujesz= motywujesz ;)
"Skinny Love ..."
opowieść o pięknej,ale jakże zaskakującej miłości dwóch osób.On niebezpieczny i agresywny. Ona spokojna i grzeczna.Jak takie dwa przeciwieństwa mogły się pokochać ,zrozumieć ... ?
niedziela, 29 grudnia 2013
sobota, 28 grudnia 2013
Rozdział I
*Oczami Harry'ego*
Popołudnie, piętek.Zaczyna się weekend ,a ja siedzę w domu .Nie do wiary ... skakałem z kanału na kanał.Nic w tej telewizji ciekawego.W końcu zatrzymałem się na kanale o modzie.Zastanawiałem się jak modelki i ogólnie dziewczyny mogą chodzić na takich wysokich szpilkach ... Wszystkie były stanowczo za chude.Ręce i nogi jak patyki.Jak takie coś mogło się podobać facetom? Eh... Na wybieg wyszła szczupła ,brunetka. Miała bardzo ładne oczy. Po chwili noga wygięła jej się i upadła.Po chwili sama wstała i kuśtykając doszła do końca wybiegu i wróciła za kurtynę.
Przez głowę przebiegły mi dawne wspomnienia ,kiedy ja złamałem nogę..."
Było to jakoś 3 lata temu,a noga do dzisiaj czasami zaboli.Razem z Louisem i Zaynem byliśmy na akcji.Mieliśmy wykraść amfetaminę z zaplecza gangstera.Nie było to takie proste.Mieliśmy wziąć 15 kg tego gówna i do tego trzeba było uważać na straż . Uzbrojeni w pistolety i kamizelki kuloodporne poszliśmy za miasto.Obok zaplecza było wielkie pole kukurydzy. Podeszliśmy po cichu do zaplecza.
-Zaza! Ty bierzesz pierwszy worek,jest w nim 5 kg ,dasz rade !- szeptał Louis.Nie byłem przerażona ,na co dzień robimy gorsze rzeczy.
-Harry! Ty weź ten drugi worek.-powiedział kiwając głową w stronę starego zaszytego łatami wora. Wziąłem go w dłoń i przerzuciłem przez plecy.Louis wziął ostatni worek i ruszyliśmy do wyjścia. Zaza szedł pierwszy,ja za nim a Louis ostatni.Staraliśmy się być jak najciszej. Louis niezdara jak zwykle musiał coś zepsuć ... Przez przypadek nadepnął na puszkę po piwie. Ochroniarz ,który stał na końcu hali ,szybko odwrócił głowę w naszą stronę.Uśmiechnął się przelotnie.
- Mamy gości ,Panie Brown !!!!! -krzyknął ochrypłym głosem. Brown to największy kryminalistą w mieście,jak i nie w kraju.Nawet sama policja się go boi.Był niebezpieczny ,ale i dobrze płacił za brudną robotę.Kiedy wpadniesz z nim w interesy ,nie ma możliwości wyplątania się z tego nigdy.To będzie z tobą do końca twojego marnego życia...
-Biegnijcie ! Przez pole !! -powiedział głośno Louis. Zaczęliśmy biec ,zanim reszta straży przybiegła na miejsce.Biegliśmy ile sił w nogach,oczywiście worki nam to utrudniały.Usłyszałem głośny strzał ... karabiny. Strzelają do nas karabinami ! Jeden trafił dosłownie obok mnie.Upadłem na ziemie...Nie fartownie.Poczułem ostry ból w kolanie .
-Stary,nie wymiękaj ! Zobacz zostało jeszcze tylko kilka kroków-powiedział wskazując na drogę,na której czekał już na nas van.
-Lou nie mogę iść !! -powiedziałem zaciskając zęby.Byłem zły na siebie.Cholerny ból przepełnił całe moje ciało.
-Chodź pomogę ci ! - powiedział i wziął mnie pod ramię.Kuśtykając szliśmy.Starałem się nie krzyknąć z bólu.Zaciskałem dłonie w pięści.Zobaczyłem ,że Zayn jest już obok vana i otworzył bagażnik.Jeszcze tylko kilka kroków...
-Daj worek.-powiedział Zayn zabierając ciężar z mojego barka.Później Louis dał mu swój.
-Kurwa ! Biegną tu !! Harry do auta ! -krzyknął Louis.Pomógł mi się wdrapać na siedzenie pasażera. Zayn i Louis zajęli miejsca z tyłu.
-Ruszaj ,kurwa !- krzyknąłem wkurzony do Josh'a całą tą sytuacją. Josh był naszym wspólnikiem i pomagał w akcjach.
-Hah ! Ale jazda ! Młody żyjesz ? -krzyknął podekscytowany klepiąc mnie w ramie.
-Spierdalaj Louis.-odpowiedziałem łapiąc się za kolano.
-Jaki agresywny.-powiedział ,a Zayn się zaśmiał .Mam go czasami dość.Zachowuje się jak dziecko..."
Usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi. Spojrzałem na zegarek ... była już 17:00 .Zasiedziałem się i zapomniałem ,że Louis,Niall i Zayn mają przyjść.Bo Liam jak zwykle nie mógł bo był ze swoją dziewczyną. Nienawidzę tej laski.
-ooo ... Młody ogląda panienki w tv.-powiedział Louis kładąc 2 zgrzewki piwa na stoliku.
-Nie tak ,jakoś po prostu włączyłem,z nudów.-powiedziałem podchodząc do Zazy i Niallera.Przywitałem się z nimi i walnąłem na kanapę. Louis usiadł obok mnie .Niall i Zayn usiedli na kanapie obok nas.
-Z nudów ... ta na pewno - powiedział Zayn uśmiechając się zalotnie i zaśmiał się razem z Lou.Niall nie był taki. Był zupełnie inny ... Grzeczny chłopiec z Irlandii... fakt brał udział w akcjach,ale tych najmniejszych,najmniej ryzykownych .Nie lubił chodzić na imprezy ,jak już chodził to z przymusu.
-Idziemy dzisiaj na imprezę !!! -krzyknął zadowolony Lou,otwierając piwo. Niall westchną z zawodem.
-Znowu Lou ? Serio ? -spytał Irlandczyk.Też nie miałem za bardzo ochoty na imprezę. Chciałem odpocząć przy piwie,kanapkach i z tv.
-Tak,serio. Niall boję się o ciebie. Zachowujesz się jak ciota. Będzie alkohol,striptiz i panienki !! Łooo !!! -zaczął się drzeć Lou.
-Jakbym chciał alkohol to bym se poszedł do sklepu,a laski są wszędzie więc nie widzę jakiegoś wielkiego powodu,aby tracić na to czas.- powiedział nieprzejęty sytuacją blondyn. Zaza prychnął pod nosem.
-Stary jesteś gejem?-spytał z dziwną miną.Blondyn spojrzał na niego z pogardą.
-Nie ,to że nie śpię z pierwszą lepszą , nie kocham upijać się do upadłego nie znaczy ,że jestem gejem ,ziom-powiedział odwracając się od nas,głową do telewizora.
-Czyli co?! Twierdzisz ,że jestem dziwkarzem i pijakiem ?!? - powiedział wkurzony Lou wstając z kanapy.
-A co tak nie jest ? -spytał Nialler uśmiechając się chamsko do niego.
-Powtórz to jeszcze raz,a kurwa ci tak przyjebie ,że się nie pozbierasz !- krzyknął podchodząc do Irlandczyka.
-Wow wow ,ziomal wyluzuj ! - powiedział Zaza i odciągną go od blondyna.Z kim ja żyję... Sami debile ,wszędzie debile.
-A ty co,Hazzuś ? Czemu się nie odzywasz ?-Louis ,jak zwykle cwaniacki uśmiech ,nie opuszczał jego twarzy...
Popołudnie, piętek.Zaczyna się weekend ,a ja siedzę w domu .Nie do wiary ... skakałem z kanału na kanał.Nic w tej telewizji ciekawego.W końcu zatrzymałem się na kanale o modzie.Zastanawiałem się jak modelki i ogólnie dziewczyny mogą chodzić na takich wysokich szpilkach ... Wszystkie były stanowczo za chude.Ręce i nogi jak patyki.Jak takie coś mogło się podobać facetom? Eh... Na wybieg wyszła szczupła ,brunetka. Miała bardzo ładne oczy. Po chwili noga wygięła jej się i upadła.Po chwili sama wstała i kuśtykając doszła do końca wybiegu i wróciła za kurtynę.
Przez głowę przebiegły mi dawne wspomnienia ,kiedy ja złamałem nogę..."
Było to jakoś 3 lata temu,a noga do dzisiaj czasami zaboli.Razem z Louisem i Zaynem byliśmy na akcji.Mieliśmy wykraść amfetaminę z zaplecza gangstera.Nie było to takie proste.Mieliśmy wziąć 15 kg tego gówna i do tego trzeba było uważać na straż . Uzbrojeni w pistolety i kamizelki kuloodporne poszliśmy za miasto.Obok zaplecza było wielkie pole kukurydzy. Podeszliśmy po cichu do zaplecza.
-Zaza! Ty bierzesz pierwszy worek,jest w nim 5 kg ,dasz rade !- szeptał Louis.Nie byłem przerażona ,na co dzień robimy gorsze rzeczy.
-Harry! Ty weź ten drugi worek.-powiedział kiwając głową w stronę starego zaszytego łatami wora. Wziąłem go w dłoń i przerzuciłem przez plecy.Louis wziął ostatni worek i ruszyliśmy do wyjścia. Zaza szedł pierwszy,ja za nim a Louis ostatni.Staraliśmy się być jak najciszej. Louis niezdara jak zwykle musiał coś zepsuć ... Przez przypadek nadepnął na puszkę po piwie. Ochroniarz ,który stał na końcu hali ,szybko odwrócił głowę w naszą stronę.Uśmiechnął się przelotnie.
- Mamy gości ,Panie Brown !!!!! -krzyknął ochrypłym głosem. Brown to największy kryminalistą w mieście,jak i nie w kraju.Nawet sama policja się go boi.Był niebezpieczny ,ale i dobrze płacił za brudną robotę.Kiedy wpadniesz z nim w interesy ,nie ma możliwości wyplątania się z tego nigdy.To będzie z tobą do końca twojego marnego życia...
-Biegnijcie ! Przez pole !! -powiedział głośno Louis. Zaczęliśmy biec ,zanim reszta straży przybiegła na miejsce.Biegliśmy ile sił w nogach,oczywiście worki nam to utrudniały.Usłyszałem głośny strzał ... karabiny. Strzelają do nas karabinami ! Jeden trafił dosłownie obok mnie.Upadłem na ziemie...Nie fartownie.Poczułem ostry ból w kolanie .
-Stary,nie wymiękaj ! Zobacz zostało jeszcze tylko kilka kroków-powiedział wskazując na drogę,na której czekał już na nas van.
-Lou nie mogę iść !! -powiedziałem zaciskając zęby.Byłem zły na siebie.Cholerny ból przepełnił całe moje ciało.
-Chodź pomogę ci ! - powiedział i wziął mnie pod ramię.Kuśtykając szliśmy.Starałem się nie krzyknąć z bólu.Zaciskałem dłonie w pięści.Zobaczyłem ,że Zayn jest już obok vana i otworzył bagażnik.Jeszcze tylko kilka kroków...
-Daj worek.-powiedział Zayn zabierając ciężar z mojego barka.Później Louis dał mu swój.
-Kurwa ! Biegną tu !! Harry do auta ! -krzyknął Louis.Pomógł mi się wdrapać na siedzenie pasażera. Zayn i Louis zajęli miejsca z tyłu.
-Ruszaj ,kurwa !- krzyknąłem wkurzony do Josh'a całą tą sytuacją. Josh był naszym wspólnikiem i pomagał w akcjach.
-Hah ! Ale jazda ! Młody żyjesz ? -krzyknął podekscytowany klepiąc mnie w ramie.
-Spierdalaj Louis.-odpowiedziałem łapiąc się za kolano.
-Jaki agresywny.-powiedział ,a Zayn się zaśmiał .Mam go czasami dość.Zachowuje się jak dziecko..."
Usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi. Spojrzałem na zegarek ... była już 17:00 .Zasiedziałem się i zapomniałem ,że Louis,Niall i Zayn mają przyjść.Bo Liam jak zwykle nie mógł bo był ze swoją dziewczyną. Nienawidzę tej laski.
-ooo ... Młody ogląda panienki w tv.-powiedział Louis kładąc 2 zgrzewki piwa na stoliku.
-Nie tak ,jakoś po prostu włączyłem,z nudów.-powiedziałem podchodząc do Zazy i Niallera.Przywitałem się z nimi i walnąłem na kanapę. Louis usiadł obok mnie .Niall i Zayn usiedli na kanapie obok nas.
-Z nudów ... ta na pewno - powiedział Zayn uśmiechając się zalotnie i zaśmiał się razem z Lou.Niall nie był taki. Był zupełnie inny ... Grzeczny chłopiec z Irlandii... fakt brał udział w akcjach,ale tych najmniejszych,najmniej ryzykownych .Nie lubił chodzić na imprezy ,jak już chodził to z przymusu.
-Idziemy dzisiaj na imprezę !!! -krzyknął zadowolony Lou,otwierając piwo. Niall westchną z zawodem.
-Znowu Lou ? Serio ? -spytał Irlandczyk.Też nie miałem za bardzo ochoty na imprezę. Chciałem odpocząć przy piwie,kanapkach i z tv.
-Tak,serio. Niall boję się o ciebie. Zachowujesz się jak ciota. Będzie alkohol,striptiz i panienki !! Łooo !!! -zaczął się drzeć Lou.
-Jakbym chciał alkohol to bym se poszedł do sklepu,a laski są wszędzie więc nie widzę jakiegoś wielkiego powodu,aby tracić na to czas.- powiedział nieprzejęty sytuacją blondyn. Zaza prychnął pod nosem.
-Stary jesteś gejem?-spytał z dziwną miną.Blondyn spojrzał na niego z pogardą.
-Nie ,to że nie śpię z pierwszą lepszą , nie kocham upijać się do upadłego nie znaczy ,że jestem gejem ,ziom-powiedział odwracając się od nas,głową do telewizora.
-Czyli co?! Twierdzisz ,że jestem dziwkarzem i pijakiem ?!? - powiedział wkurzony Lou wstając z kanapy.
-A co tak nie jest ? -spytał Nialler uśmiechając się chamsko do niego.
-Powtórz to jeszcze raz,a kurwa ci tak przyjebie ,że się nie pozbierasz !- krzyknął podchodząc do Irlandczyka.
-Wow wow ,ziomal wyluzuj ! - powiedział Zaza i odciągną go od blondyna.Z kim ja żyję... Sami debile ,wszędzie debile.
-A ty co,Hazzuś ? Czemu się nie odzywasz ?-Louis ,jak zwykle cwaniacki uśmiech ,nie opuszczał jego twarzy...
piątek, 27 grudnia 2013
BOHATEROWIE
Selena Gomez- 17 lat ,zwykła nastolatka ,chodząca jeszcze do liceum.Dobrze się uczy,pochodzi z bogatej rodziny.W szkole postrzegana jako elegancka dama ,ale także jako ideał.Wielu chłopców interesuje się jej osobą ,lecz nie jest to takie prostę.Dziewczyna jest tajemnicza i zamknięta w sobie.Jedyna osoba z którą jest bardzo blisko ,jest jej przyjaciółka Demi.
Harry Styles-20 lat,mieszka w dużym domu.Pieniądze zyskuje dzięki nielegalnym akcją.Większość ludzi w okolicy uważa go za pozbawionego serca kryminaliste.Nie ma dziewczyny "na stałe".Kocha nielegalne wyścigi po ulicach.Często można go zobaczyć w parku na Black Street,gdzie stoi z kolegami i papierosem w ustach.Grają tam w koszykówkę na pobliskim boisku.
Demi Lovato-19 lat . Przyjaciółka Seleny.Znają się od dziecka.Skończyła naukę i porzuciła studia.Demi jest szalona,czasem nawet można powiedzieć ,ze jest wręcz nieokiełznana. Kocha chłopaków ,mieszka kilka domów od Seleny.Ma plany na szalone wakacje. Nie ma chłopaka i kocha imprezy.
Louis Tomlinson - 22 lata.Najlepszy przyjaciel Harry'ego.Kocha gre w piłkę nożną.Uwielbia imprezy.Znają się z Harry'm od kiedy skończyli 7 lat. To Louis pokazał mu właśnie jak zarabiać na życie samemu.
Liam Payne- 20 lat. Uwielbia śpiewać . Przyjaźni się z Harry'm od niecałych 3 lat.uwielbia nielegalne wyścigi.Mieszka ze swoją dziewczyną Sophi'ją Smith.Żaden z chłopców ,nie przepada za nią.
Niall Horan- 20 lat. Uroczy blondyn.Nie lubi nielegalnych akcji. Kocha grać na gitarze,nad pobliskim jeziorem. Jak inni uważają pomocny i miły.Jest zupełnym przeciwieństwem swoich kolegów.Nie ma dziewczyny.
Zayn Malik-21 lat. Uwielbia robić niebezpieczne rzeczy. Ludzie w mieście mówią na niego "Czarny Zaza". Wszyscy do około boją się go.Uwielbia kobiety i imprezy.
Sophia Smith- 20 lat. Kocha imprezować.Nienawidzi Louis'a. Mieszka z Liam'em w jego domu.Chłopcy uważają ,że wykorzystuje swojego chłopaka,bo ma dużo pieniędzy.Jej rodzice zmarli w wypadku 3 lata temu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
.jpg)







